WIZERUNEK

Nie kupujesz? Mam cię w nosie!, czyli dwa słowa o tym, dlaczego nie warto w dobie koronawirusa rezygnować z komunikacji z klientami.

Jeśli nie kupujesz mam cię w nosie, tak w skrócie można opisać to, co się zaczęło dziać w obszarze komunikacji wielu marek i firm od początku pandemii koronawirusa.

Konwersja czy sprzedaż?

Zapędzeni w kozi róg konwersji rozumianej jako jeden słuszny sposób – bezpośredniego i często natychmiastowego zakupu towaru, menadżerowie wielu firm zmniejszyli albo wycofali budżety reklamowe, rezygnując z działań marketingowych.

Niepewność czy chytrość?

Część tych decyzji zdeterminowanych jest obawą o przyszłość, co jest zrozumiałe, część wynika z braku pomysłu na to, co komunikować, gdy dotychczas znane i sprawdzone pomysły można wyrzucić do kosza albo nieumiejętności przełożenia biznesu z offline na online, ale jest taka część, która wynika dosłownie z mylenia marketingu mix ze sprzedażą i totalnym zapomnieniu o istocie tworzenia relacji z konsumentem.

Strach czy premedytacja?

Czy to, że potrzeby konsumentów się zmieniły, oznacza zawsze konieczność zmiany core biznesu? Czy powinno wiązać się z zatrzymaniem wszystkich działań marketingowych? Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię, gdy ktoś w kogo zainwestowałam swój czas i pieniądze, w chwili kryzysu odwraca się ode mnie albo pozostawia samą na pastwę losu. A tak czuje się wielu klientów, firm i marek zarządzanych przez osoby skupione na jednym możliwym wyniku, jakim jest sprzedaż tu i teraz.

Konwersja w czasach koronawirusa

Nie wiem, ilu z Was pamięta, ale były kiedyś takie praktyki na rynku, które służyły przede wszystkim budowaniu relacji z klientem. Mowa o edukacji, o wsparciu o dostarczaniu rozwiązań aktualnych problemów nie tylko skuszeniu do zakupu. Oczywiście może cena dotarcia (droga do sprzedaży) się wydłuży, ale czy w związku z tym należy z jej utrzymania całkiem zrezygnować? A co by było, gdybyśmy uznali, że konwersją tak samo istotną, jak sprzedaż produktu czy usługi jest czas, jaki nasz potencjalny konsument nam poświęci, jego zaangażowanie czy też pozostawienie danych równoznaczne, z tym że wyraża on zgodę na styczność i stały kontakt z naszymi treściami? 

Pytanie mam nadzieję nie retoryczne:)

Jak jest Waszym zdaniem?
Jakie marki przyszły Wam do głowy, gdy przeczytaliście „nie kupujesz – mam Cię w nosie”?

Refleksja i sugestia na nowe czasy

Dbajmy o siebie i nie przestawajmy pozostawać w kontakcie…nawet jeśli nie wiemy do końca jak, próbujmy, pytajmy, sprawdzajmy, bo to procentuje – marki obecne, umiejące się „zachować” i komunikować w tym czasie pomimo mniejszej sprzedaży, mogą w ten sposób dużo wygrać wbrew pozorom.

Bo jak mawia jeden z moich autorytetów Jacek Walkiewicz, nawet jeśli na pierwszy rzut oka się nie opłaca, to może okazać się, że warto.

A i naprawdę wbrew pozorom teraz jest świetny czas na realizację działań z zakresu public relations.

Jeśli potrzebujecie burzy mózgów, konsultacji wsparcia w temacie komunikacji z Waszymi klientami piszcie – jestem z zespołem na posterunku dla Was! Piszcie na adres: office@primoloko.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *